Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Pani Merkel spotyka się z prezydentem Chin, panem Hu Jintao. I w polskim radiu mówią, że Niemcy mają rozmawiać o prawach człowieka w Chinach... tak akurat! Niemcy mają jeden temat z Chińczykami biznes, biznes i jeszcze raz biznes. Niemcy radzą sobie wspaniale w interesach imporcie i eksporcie z/do Chin. Ich dyplomacja zawsze mocno wspierała wszelkie kontakty handlowe. Pamiętam jak rok, albo nawet dwa lata temu w kraju środka był tu kanclerz Schroder, piękna delegacja, około stu osób, tłumacze, biznesmeni, dyplomaci, doradcy. Niemcy wiedzą, że na przyjaźni z Chinami można tylko zyskać, szkoda, że w Polsce nikt takiego faktu jeszcze nie odkrył!!!
Dzisiaj zakończono budowę wielkiej Tamy Trzech Przełomów na rzece Jangcy, długości 2,3km. Z jednej strony ma to pokryć 10% zapotrzebowania energetycznego Chin (powstanie tam największa elektrownia wodna), regulować stan wód i zapobiec powodziom, z drugiej strony to ponoć gigantyczna i bezsensowna inwestycja, która może powodować susze i przyczynić się do wyginięcia wielu gatunków roślin i zwierząt. Najlepszy jednak był dzisiaj komentarz pod informacją Onetu o tej tamie. Ktoś napisał, że tempo pracy jest prawie takie samo jak w Polsce, bo u nas wybudowano w tym czasie 2,3km autostrad.
Znajomi Chińczycy coraz częściej mogą sobie pozwolić na wycieczki objazdowe po Europie (koszt około 8000-12000 PLN), zwiedzają na szybko kilka, nawet kilkanaście kraji. Jakie kraje wymieniają po powrocie: oczywiście Francja, Anglia, Włochy, Hiszpania, Niemcy, Watykan, czy nawet Luksemburg i Belgia, a Polska? Zastanówmy się nad Polską? To w sumie taki mały kraj (jeden z mniejszych w Europie), nie ma tam ładnych jezior, gór też nie, morza pewnie też nie mają, na pewno bieda, żadnych zabytków, nic ciekawego, ludzie wredni, wszędzie złodzieje - chyba tak właśnie postrzegają Polskę, skoro nikt tam nie jedzie, żadne biuro podróży w Chinach nie ma oferty wycieczki do Polski. Komu to zawdzięczamy? Naszej PIT, naszym dyplomatom, rządowi. Ja promuję Polskę jak mogę i wiem, że ci Chińczycy, którzy tam byli, albo ci, którzy na przykład widzieli Kraków w TV uwielbiają naszą ojczyznę. Historyczna, piękna Polska, wspaniała przyroda, niewyobrażalne (dla Chińczyków) zabytki, gościnni ludzie...
Niektórzy Chińczycy naprawdę pracują za długo, nie to żeby każdy miał tak dużo pracy, oni po prostu nie mają, co robić w domu. Często są samotni, dużo dziewczyn nie ma po co wracać do domu, co tam mogą robić? Siedzieć przed telewizorem, albo spać? Lepiej trzasnąć trochę nadgodzin, albo po prostu siedzieć w biurze na czacie, czy gadać z klientami (wcale nie o zamówieniach) na jakimś komunikatorze internetowym. W domu najczęściej nie mają komputerów, czasem nawet nie mają w ogóle nic, tylko łóżko i szafę. Takie nadgodziny są zrozumiałe, więc niech nikogo nie dziwi, jak dostaną odpowiedź na email o godzinie 23:00 (czasu chińskiego oczywiście).
Dzisiaj pod moim balkonem chcieli zlinczować jakiegoś faceta. Nie wiem, o co poszło, ale dwudziestu facetów zaczęło gonić jednego. Okładali go, przewrócili na ulicę i zaczęli kopać, ochrona pobliskiego wieżowca tylko się patrzyła. Krzyknąłem do nich pełnym kardłem po chińsku dwa razy 'Co robicie!'. Nie wiedzieli, kto krzyczał, myśleli pewnie, że policja i szybko przestali go okładać i się rozeszli. Facet miał poobijaną głowę, ale nic poważnego mu nie dolegało. Mogli go zabić, na szczęście do tego nie doszło. Już byłem świadkiem podobnej bójki, jak chłopak dusił na ulicy i okładał dziewczynę, tłum się przyglądał, też to przerwałem. Oni są odważni, jak grupa goni jednego, albo jak silny okłada słabego. Co by się tam nie działo, nie można kopać leżącego i to jeszcze taką bandą naskoczyć na jednego.
