Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Wtorek, 25 listopad 2008 godz. 02:31

Na naszym osiedlu zburzono taki dom, ośrodek dla osób starszych. Niewielki budynek, wkoło stawy rybne, drzewa, ławki, mały park. Co powstanie w tym miejscu? Kolejny klub nocny (czytaj burdel). Przyznam, że już mnie to denerwuje. Na całej ulicy salony masażu, kluby KTV, dyskoteki... wszędzie od kilkunastu do kilkudziesięciu dziewczyn lekkich obyczajów. Rozumiem, dwa, trzy takie miejsca... ale całe osiedle? I teraz znowu przed nowym rokiem policja to pozamyka (nakleją taśmy na drzwi POLICJA i URZĄD SKARBOWY). Właściciele zapłacą łapówki, albo zmienią szyldy i wrócą do biznesu. Władze teoretycznie walczą z prostytucją (zwykle obrywa się tym dziewczynom, nie ich szefom), kluby są zamykane i na nowo otwierane, odpowiednie osoby dostają w łapę i wszystko się kręci. Szkoda tylko tego parku i domu starców... światem rządzą pieniądze.

Środa, 19 listopad 2008 godz. 05:32

Od jakiegoś czasu współpracuję z Radiem Kraków, które prezentuje moje zdjęcia. Przygotowaliśmy też wspólnie prezentację - pocztówkę dźwiękową z miasta Shenzhen. Gdyby kogoś interesowały szczegóły to zapraszam na stronę:
http://cnd.radiokrakow.pl !!!

Poniedziałek, 27 październik 2008 godz. 12:35

W Polsce trudno to sobie wyobrazić, ale w Chinach tak się stało, że wycofano ze sprzedaży mleko! Chodzi pewnie o ostatnią aferę z melaminą w mleku. Co prawda dotyczyło to mleka w proszku dla dzieci, ale najwyraźniej wycofano mleko w każdej postaci. Domyślam się, że to rząd przeprowadza jakieś kontrole. Pojawiło się bardzo drogie mleko importowane z Nowej Zelandii. W wielu hipermarketach nie ma w ogóle mleka lub jest dostępne tylko w małych kartonikach. Chińczycy nigdy do mleka nie byli przyzwyczajeni. Trudno w to uwierzyć, ale jeszcze 10 lat temu dzieci nie piły w ogóle mleka, czy jogurtów (dlatego Chińczycy są chuderlawi, a Chinki filigranowe). Nie trzeba być technologiem żywiania, żeby wiedzieć, że kości nie mogą rozwijać się bez wapnia (czyli nabiału). Tutaj nie ma serów, a mleko nigdy nie było popularne. Oni wolą mleczko sojowe. Ja teraz też przerzuciłem sie na soje. Nie mam wyboru!

Piątek, 24 październik 2008 godz. 15:53

Chińczycy są mistrzami w wymyślaniu dziwacznych przekąsek: były już sławne bułki słodkie z parówkami, czarne jajka (wstyd się przyznać, nawet mi to smakuje), 'słodkie' cukierki z wołowiny. A teraz natrafiłem na wafelka Nestle. Niby nic dziwnego wafelek pokryty białą czekoladą (jeśli coś w Chinach można nazwać czekoladą w ogóle), ale jakie oryginalne nadzienie - o smaku żółtego sera. Na szczęście nie było czuć żadnego sera, ale jaki nietypowy chwyt marketingowy! Dla Chińczków ser to droga, nieznana substancja, którą widują w Amerykańskich i Francuskich filmach, a gdy sami kupują ser (co jest rzadkością) dziwią się, jak my możemy to jeść? Problem w tym, że nie potrafią zrobić kanapki i jedzą ten ser jak jabłko.

Środa, 22 październik 2008 godz. 09:41

Tak się zastanawiam... Tusk jest teraz w Szanghaju. Przyleciał dwa miesiące po Olimpiadzie, bo przecież bojkotował tą imprezę?! Może premier jest tylko obrażony na Pekin i do Szanghaju latać nie może? Nie wiem, ale jeśli ktoś się wypiera Chin i zarzuca im tak wiele, po co tutaj przylatuje w ogóle? Albo inaczej... po co się rzuca do Chińczyków, jeśli nadal ma z nimi wiele do przedyskutowania? Z krajem środka nigdy nie wygramy, bo Chińczycy wcale się z nami liczyć nie muszą, a my - wręcz przeciwnie musimy się z nimi liczyć na równi z USA, Rosją, Niemcami. Premier Tusk wysiadł z samolotu w jeansach, bluzie i kurtce. Chińska delegacja się zdziwiła. Dobrze, że samolot jest wyraźnie oznaczony, bo może na jego widok Chińczycy zaczęliby szukać innego samolotu z bardziej elgenckim pasażerem.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone