Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Środa, 14 lipiec 2010 godz. 04:17

Wczoraj pojawiły się spekulacje, czy też plotki na temat Smolarka. Ponoć ten gracz ma szukać pracy w chińskim klubie! O Boże, dlaczego tutaj?! Liga chińska jest naprawdę uboga, byle jaka, nudna, mało komercyjna, nawet Chińczycy nie interesują się rodzimym futbolem. W zasadzie w reklamach, ulotkach, magazynach nie używa się nawet wizerunku chińskich piłkarzy! Nie mają żadnej gwiazdy, nie wyróżniają się niczym, ta liga jest byle jaka i płaska jak lotnisko w Shenzhen. Już nawet Japonia czy Korea Południowa to lepszy kierunek dla piłkarzy z Europy. Przykro na to patrzeć. Najwyraźniej już tylko pieniądze rządzą tym sportem. Jakiś chiński biznesmen zażyczy sobie Smolarka jako takiej maskotki dla jego drużyny i Polski piłkarz przyleci. Przypomnę, że w Chinach gra już Polak Olisadebe i Marek Zając.

Czwartek, 8 lipiec 2010 godz. 11:13

Czy ja już pisałem o mojej znajomej, która wyszła za mąż jakby przez internet? Chyba tak... wspomnę tylko, że przez internet skontaktowała się z byłym chłopakiem, Chińczykiem, który przebywa teraz w Kanadzie. Jej rodzice bardzo napierali, żeby jak najszybciej wyszła za mąż, ta Chinka ma 28 lat. Tym sposobem spotkali się w Chinach i ożenili w okresie Chińskiego Nowego Roku. Nie wróżyłem niczego dobrego takiemu związkowi. On wrócił do Kanady, ona została tutaj. Mieli się teraz spotkać w Kanadzie, ale... okazuje się, że już nie zależy im na niczym. Pomyślicie pewnie, że chodzi o rozłąke, brak zrozumienia... okazuje się jednak, że poszło o pieniądze, a ściślej o mieszkanie. Rodzice kupili jej mieszkanie - wpłacili pierwszą ratę, teraz ona musi spłacać kredyt. Jej nowopoślubiony mąż nie chce o tym słyszeć i nie interesuje go to mieszkanie. Ona powiedziała, że może przekazać je rodzicom, żeby je odsprzedali albo wynajęli. Jego to po prostu nie obchodzi! Ona szykowała wizę do Kanady, a on zapytał ją, jakie ma priorytety, co zamierza tutaj robić? Po tych pytaniach odechciało jej się przylatywać do niego. W sumie jak widziałem zdjęcia ze ślubu to gość wygląda jak 16 letnie dziecko, jest chudy i niższy od swojej żony. Ta Chinka mówiła nam też, że jej mąż lubi śpiewać, ubierać się modnie, a na noc zakłada maseczkę na twarz. My z żoną tylko na siebie spojrzeliśmy, lekki szok. Ona nie jest też ideałem, jest dosyć uparta. Wyszło na to, że oboje są egoistami i chcą żyć swoim życiem. Pomysł z małżeństwem to presja jej rodziców, z jego strony to może wymóg wieku, że wypada mieć już żonę. Już podjęli decyzję o rozwodzie, ale on musi przylecieć do Chin, a to potrwa. Porażka! Powiedziałem jej: czyli jedynie podnieśliście chińskie statystyki rozwodów? Może dosyć dosadnie, ale co innego dało im to małżeństwo? Oni nawet razem nie mieszkali, nie rozmawiali dużo ani o sobie, ani ze sobą. Totalna pomyłka - głównie wina jej rodziców. W Chinach miliony rodziców postępują tak samo - małżeństwa na siłę, bo już czas, bo wypada, bo córka musi mieć bogatego męża, bo syn powinien mieć żonę, bo córka musi się już wyprowadzić...

Poniedziałek, 5 lipiec 2010 godz. 10:27

Trafiłem dzisiaj ciekawą promocję w hipermarkecie. Kupiłem trzy Snickersy w blistrze razem z... bateriami Energizer AAA. W Polsce to oczywiście nie do pomyślenia, żeby jedzenie, słodycze pakować razem z bateriami. Jak widać w Chinach to normalna promocja! Zjem sobie batony, a baterie przełożę do pilota, ha ha!

Piątek, 2 lipiec 2010 godz. 05:14

W nocy, w centrum Shenzhen widziałem ostatnio taki 'uprzywilejowany pojazd'. W środku siedział gość, niezbyt przyjemna facjata, obok niego kobieta trzymająca białego pudelka. Chińczyk kierował czarnym Mercedesem, a numery rejestracyjne miał zasłonięte tkaniną moro. Tacy ludzie są poza prawem. Nie obowiązują ich żadne przepisy, limity, kontrole, mandaty, nie płacą za paliwo z własnej kieszeni, mają służbowe mieszkania, utrzymują kochanki, są królami życia, a wszystko dzięki partii komunistycznej i systemowi w Chinach. Są nietykalni - o czym już kiedyś pisałem. Podobne auto z zasłoniętymi numerami widziałem ostatnio przed wielkim salonem masażu. I właśnie poszczególne grupy takich ludzi, które w skali całych Chin tworzą wielką armię nigdy nie pozwolą zmienić tego systemu. Są to policjanci, politycy, ludzie show-biznesu, właściciele wielkich fabryk, wielkich korporacji, wojskowi, potomkowie dawnych przywódców czy polityków, lokalne władze. W tym otoczeniu żyje im się po prostu wspaniale.

Wtorek, 29 czerwiec 2010 godz. 04:04

Widziałem ostatnio, jak się tworzy propagandę, a ściślej filmik propagandowy. Domyślam się, że chodziło o kontrolę policji drogowej. Scena wyglądała tak: najnowsza Honda - motocykl policyjny, absolutnie nowy (nigdy tak wypasionego motoru nie widziałem), trzy błyszczące, nawoskowane i dopiero co odebrane od producenta terenowe radiowozy, piękna policjantka w wyprasowanym mundurze, kilku innych nienagannie ubranych policjantów. Pomiędzy tym wszysktim duży statyw i kamera, jakiś scenarzysta, operator kamery. Poza tym pojazd, który zatrzymali policjanci. Co ciekawe dwoje białych ludzi stoi obok tego samochodu. Mężczyzna trzyma jakąś kartkę, pewnie uczy się swojego dialogu! Taki filmik będzie przypuszalnie emitowany jako dokument o pracy policji, albo może jakiś film instruktażowy dla policji? Według mnie mocno jednak przesadzili z estetyką tej całej sceny! Widząc tych policjantów i tak zadbane pojazdy od razu zauważyłem, że coś tu się nie zgadza. Myślałem, że może kogoś ochraniają, ale później zobaczyłem kamerę i kartki papieru ze scenariuszem.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone